RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Opowiadanie: Rok Ósmy’

14 mar

…. Nikt jednak nie podszedł do tej doliny i nie opowiedział o Wielkiej Radzie Smoków…

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Opowiadanie: Rok Ósmy

 

Kilka słów o blogu.

16 wrz

Niedługo minie dwa lata od kiedy spotykamy się na tym blogu i mija także dziesięć lat od chwili, kiedy Harry po raz pierwszy przekroczył barierkę wchodząc na peron 9i3/4. Stąd też tytuł „Dekada magii”.

Poprzedni rok był dla mnie szalonym maratonem, w którym nie zawsze udało mi się wyrobić z terminami, czasami notki były nie takie jakbym pragnął, mam jednak nadzieję, że dobrze się bawiliście. Przyznam szczerze, że potrzebowałem długiego odpoczynku i przez całe dwa miesiące nawet nie dotknąłem opowiadania, książek, czy filmów o Harrym.

Pisząc opowiadanie zawsze stawiałem przed sobą dwa cele. Pisanie opowiadania miało sprawiać przyjemność mi i czytanie miało sprawiać przyjemność wam. Chcę pozostać wierny tym dwóm celom i dlatego w tym roku z Harrym spotkamy się tylko 15 razy, zamiast 28 z roku ubiegłego. Oznacza to notki co trzy tygodnie.

Mam nadzieję, że mi to wybaczenie.

Jednocześnie w tym roku mój czas będę dzielił pomiędzy Harrego i bohaterów mojego autorskiego opowiadania „Tajemnica Redwood”, o którego nowych rozdziałach będę was informował. Mam nadzieję, że dacie mu szansę mimo, że nie jest to świat Harrego. Proszę też byście nie winili nowego opowiadania za mniej spotkań z Harrym, bo pomaga mi ono naładować akumulatory przed pisaniem „Dekady Magii”.

Kocham was wszystkich i każdego z osobna z całego serca i dziękuję, że jesteście że mną. To naprawdę wiele dla mnie znaczy, nawet jeśli nie często rozmawiamy. Harry nie powróci w ten weekend, choć do kolejnego rozdziału coraz bliżej, a „Redwood” też kryje w sobie wiele magii, choć ukrywa się ona bardzo głęboko i ciężko ją dostrzec.

 
 

Nowa Notka Nadchodzi

11 kwi

Nowa notka pojawi się już w niedzielę wieczorem. Uzbrójcie się jeszcze w odrobinę cierpliwości. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Choć filmem akcji ona nie jest :)

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Opowiadanie: Rok Ósmy

 

Problemy techniczne

03 kwi

Przepraszam za brak możliwości komentowania. Nie wiem na czym polegał błąd. Opublikowałem tekst jeszcze raz i już nie powinno być problemów. Ostatnio mój internet uniemożliwia mi publikowanie na blogu.

 
 

15.2 Tylko prawda nas wyzwoli Cz.2

29 mar

- Szanowni państwo, w dniu dzisiejszym za znajdującymi się za moimi plecami drzwiami sali sądowej rozpocznie się niezwykły proces – reporter magicznego radia mówił szybkim, podekscytowanym głosem. – Harry Potter, zwycięzca turnieju trójmagicznego, auror a przede wszystkim człowiek, który pokonał Sami-Wiecie-Kogo. Osoba, której tak naprawdę nie trzeba nikomu przedstawiać pozwał Szkołę Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Harry Potter domaga się od szkoły uznania Severusa Snape’a za legalnego dyrektora szkoły, przywrócenia mu miejsca w panteonie dyrektorów, oraz zawieszenia jego magicznego portretu w gabinecie dyrektorskim. Jak wszyscy pamiętamy, Severus Snape był śmierciożercą i zagorzałym zwolennikiem Sami-Wiecie-Kogo, który [Severus Snape] z zimną krwią zamordował Albusa Dumbledore’a, następnie zajmując jego miejsce.
Severus Snape był również wieloletnim wykładowcą Hogwartu, gdzie nauczał Eliksirów oraz Obrony Przed Czarną Magią. Jednym z jego uczniów był pan Harry Potter. To w szkole właśnie skrzyżowały się drogi tych dwóch mężczyzn. Świadkowie do jakich udało nam się dotrzeć są niezwykle jednomyślni w swoich wypowiedziach, twierdząc że mężczyźni żywili do siebie czystą i nieskrywaną nienawiść.
Co więc stoi za pozwem pana Pottera? Czy faktycznie chodzi jedynie o prawdę, a może panowie mają jakieś rachunki, których wyrównania Severus Snape oczekiwać może nawet z za grobu?
Możliwe, że nigdy się tego nie dowiemy. Sąd zdecydował o utajnieniu procesu. Czy zdecyduje się również na utajnienie wyroku, a jeśli tak, to czy minister nie wyda panu Potterowi zakazu wypowiedzi dla prasy. Będziemy śledzić wydarzenia sprzed sali, mając nadzieję dowiedzenia się możliwie licznych szczegółów sprawy. Sprzed sali rozpraw, na którą zwrócone są w dniu dzisiejszym wszystkie oczy magicznego świata mówił dla państwa Clarence Voice.
- Dziękujemy ci Clarence – z głośników popłynął głos spikerki znajdującej się w studiu Magicznego Radia. – Szanowni państwo – tym razem spikerka zwróciła się do słuchaczy. – Do relacji naszego reportera powrócimy, gdy tylko pojawią się nowe informacje dotyczące procesu, który rozpocząć powinien się już za kilkanaście minut. Tymczasem, godzina muzyki i Fatalne Jędze z najnowszym przebojem „Spell, Couldron and Rock’n Magic Roll”.

- I wracamy wprost przed salę rozpraw – muzyka urwała się nagle.
- Nadal znajdujemy się w Ministerstwie Magii, gdzie lada chwila rozpocząć ma się rozprawa. Dosłownie przed momentem przemaszerował tędy pełny skład Wizengamotu, znikając za drzwiami sali sądowej. Pojawienie się stron sporu spodziewane jest lada chwila. Przypomnijmy, że Wizengamot w swoim pełnym składzie zbiera się niezwykle rzadko, zazwyczaj dla rozsądzenia spraw kryminalnych. Ostatnie takie zebranie Wizengamotu miało miejsce… Ale proszę państwa oto i są! Mamy obrońców szkoły. Przewodniczącego Rady Nadzorczej, Egona Marlowa, oraz Ministra Magii we własnych osobach. Panie Marolw, panie Marlow – Reporter podniósł nagle głos, przekrzykując pozostałych dziennikarzy. – Czy obawia się pan przegranej?
- Jak to jest stawać naprzeciw Harrego Pottera?
- Panie ministrze, panie minis….
- Czy Harry Potter powinien obawiać się reperkusji w związku z tym procesem?
- Czemu Severus Snape został wykluczony z panteonu dyrektorów?
- Czemu postanowił pan zostać obrońcą posiłkującym, panie ministrze… – pytania nagle się urwały.
- Szanowni państwo – Z głośników popłynął głęboki, lekko bulgotliwy i przepełniony irytacją głos. – Wygłoszę krótkie oświadczenie i na tym poprzestaniemy. Rada Nadzorcza Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie jest w pełni przekonana o słuszności swojej decyzji odnośnie pana Severusa Snape’a, którego zasługom wieloletniego nauczyciela szkoły nie zaprzeczamy. Rada Nadzorcza była jednomyślna podejmując decyzję o wykluczeniu pana Sape’a z panteonu dyrektorów, a jednomyślność taka nie jest częstą. Jednocześnie Rada Nadzorcza z przykrością przyjęła do wiadomości, że przeciwko szkole występuje jeden z najbardziej prominentnych jej absolwentów. Człowiek, któremu szkoła zawdzięcza tak wiele i jednocześnie człowiek, który tak wiele zawdzięcza szkole. Wciąż żywimy nadzieję, że spór ten uda się rozwiązać polubownie. Pan Potter przez cały rok, w którym Severus Snape zasiadał w wieży dyrektorskiej, znajdował się w oddaleniu od magicznego świata i nie posiada niestety odpowiedniego rozeznania w temacie. Dziękuję państwu.
- Panie ministrze…
- Bez komentarza.
- To było oświadczenie przewodniczącego Rady Nadzorczej, Egona Marlowa, który reprezentuje szkołę w tym postępowaniu. Minister Magii ponownie odmówił komentarza, więc możemy się tylko domyślać, jego roli w tej sprawie. Najprawdopodobniej ma on za zadanie dopilnować, by żadna ze stron nie wyjawiła spraw tyczących się tajemnicy Ministerstwa Magii. Możliwe również, że zakaże on wypowiedzi pracownikom Ministerstwa Magii w czasie procesu. Nie posiadamy wykładni prawnej odnoszącej się do interpretacji zakazu wypowiedzi publicznych przez pracowników ministerstwa w czasie rozpraw sądowych. Możemy więc w czasie tej rozprawy być świadkami wydarzeń bez precedensu, jeśli Minister Magii zakaże wypowiedzi pracownikowi, który będzie właśnie składał zeznania, lub będzie zadawał pytanie. Pamiętajmy, że oboje oskarżyciele są pracownikami Ministerstwa Magii. Jak zareaguje sąd? Czy możliwy jest paraliż prac wymiaru sprawiedliwości tylko i wyłączenie ze względu na przepisy tyczące się pracowników ministerstwa? A oto i oskarżyciele. Harry Potter, oraz druga osoba spośród znamienitych abslwentów szkoły, Hermiona Granger. Panna Granger pełni w czasie tej rozprawy rolę oskarżyciela, podczas gdy Harry Potter, mimo że to z jego inicjatywy cała sprawa się toczy, zadowolił się zaledwie rolą oskarżyciela posiłkującego. Muszę przyznać, że jest to niezwykle trudny do zrozumienia zwrot akcji.
- Panie Potter! – Tym razem tumult był o wiele głośniejszy, aniżeli przy pojawieniu się obrony. Każdy chciał wyciągnąć coś z oskarżycieli, a niemal wszystkie pytania kierowane były do Harrego.
- Harry!
- Kilka słów dla magicznej prasy!
- Prosimy, Harry.
- Co czujesz stając naprzeciw swojego szefa?
- Czemu postanowiłeś bronić takiej kanalii?
- Czy wasza wieloletnia nienawiść była tylko grą?
- Co was łączyło?
- Czy za tym procesem kryje się wieczysta przysięga?
- Czemu zrezygnowałeś z roli głównego oskarżyciela?
- Czy to obawa przed porażką?
- Jaką prowadzisz grę?
- Jeśli tylko dopuścicie nas państwo do głosu, na pewno usłyszycie odpowiedzi, na pytania – Harry mówił głosem pełnym werwy i radości. – Wiem, że jesteście podekscytowani tą sytuacją nie mniej niż ja, ale nie będziemy przecież na siebie krzyczeć. To może popsuć odbiór magicznego radia. – Można było przysiąc, mimo że radio nie pozwalało na posiadanie w tej kwestii pewności, że Harry puścił właśnie oczko. Jeśli ktoś znał Harrego Pottera jedynie z artykułów prasowych, szczególnie tych, które pisała Rita, odkrywał właśnie, że zupełnie nie zna jego osoby. Harry nie był tutaj zdystansowany i powściągliwy. Taki jakim znano go z wywiadów prasowych. Choć w ostatnim dał się odrobinę ponieść dowcipowi. Na pewno też nie był to też rozhisteryzowany i zapatrzony w siebie gówniarz z artykułów Rity. Harry Potter był otwarty, był radosny, był przepełniony pewnością siebie. – Jak doskonale państwo wiecie, ja wygłosiłem już oświadczenie dla prasy i sądzę, że nie mogę w tej chwili powiedzieć państwu nic więcej.
- Dlaczego to panna Granger, nie pan jest głównym oskarżycielem w tej sprawie?
- Myślę, że sama wyjaśni to państwu najlepiej.
- Dzień dobry – tym razem przemówiła już sama Hermiona. – Nazywam się Hermiona Granger i na prośbę pana Pottera, jako osoba zaznajomiona z prawem czarodziejów, podjęłam się roli oskarżyciela w sprawie. Zamierzamy udowodnić przed sądem, że wykluczenie Severusa Snape’a z panteonu dyrektorów było działaniem bezprawnym, a co za tym idzie doprowadzić do przywrócenia należnego mu miejsca.
- Czy przez pani obecność mamy rozumieć, że pan Potter, auror, nie jest zaznajomiony z prawem magicznym? – Dał się słyszeć dziumdziowaty głos jakiejś reporterki.
- Jak sama pani zauważyła, pan Potter jest aurorem. Jego zadaniem jest zatrzymywanie osób zagrażających naszemu bezpieczeństwu i wykonuje to zadanie w ramach przepisów prawa karnego. W tej chwili mówimy o zupełnie innej dziedzinie prawa, która leży daleko poza obowiązkami pana Pottera i jej znajomość nie ma najmniejszego związku z wykonywaną przez aurorów pracą.
- Severus Snape był śmierciożercą, czarnoksiężnikiem, wielokrotnie wykazywał się brakiem szacunku wobec osób pochodzenia nie magicznego oraz dyskryminacją uczniów spoza jego domu. Ostatecznie z zimną krwią zamordował Albusa Dumbedore’a – słuchacze usłyszeli innego z dziennikarzy. Zaprzeczy pani temu?
- Nie zaprzeczę. Wszystkie spośród pańskich stwierdzeń są jak najbardziej słuszne i prawdziwe – w tle dało się słyszeć nerwowe chrząknięcie Harrego. – Rozprawa niniejsza nie dotyczy jednak życia Severusa Snape’a, a jego powołania i służby na stanowisku dyrektora szkoły, które nie dawały podstaw do pozbawienia Severusa Snape’a należnych mu honorów.
- Panno Granger – tym razem przemówił już sam reporter magicznego radia – Uważa pani, że Severus Snape powinien być uznany za dyrektora?
- Ufam w osąd pana Pottera.
- Obrona liczy rzekomo na ugodę. Jaka będzie państwa odpowiedź?
- Nic nie ucieszy nas bardziej aniżeli uniknięcie tego procesu, o ile ugoda zawierać będzie spełnienie stawianych przez nas warunków. Teraz już przepraszam, ale musimy udać się na salę rozpraw. Nie chcieli byśmy przegapić naszej rozprawy.

- Była to relacja naszego specjalnego wysłannika na proces rehabilitacyjny Severusa Snape’a – powiedziała spikerka radiowa w studio. – Nie wyłączajcie państwo odbiorników. Do relacji wrócimy, gdy tylko wydarzy się coś interesującego.

Kolejne dni rozprawy nie przyniosły jednak nic interesującego i prezenterzy w studio łączyli się z reporterem jedynie proforma, czasami zapraszając do studia tak zwanych ekspertów.
Pewne nadzieje zebranych dziennikarzy wzbudziła nota prasowa, jaką biuro Wizengamotu opublikowało wieczorem, pierwszego dnia rozprawy. Została ona zacytowana chyba przez wszystkie media magicznej Wielkiej Brytanii, a głosiła:

„W dniu dzisiejszym, przed Zgromadzeniem Pełnym Wizengamotu odbyło się pierwsze posiedzenie w sprawie społeczeństwo przeciwko Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Strony odrzuciły wzajemne oferty ugody, jak również ofertę mediacji sądowej, podtrzymując stanowiska konfrontacyjne. Zgromadzenie Pełne Wizengamotu zmuszone było rozpocząć procedurę przewodu sądowego. Pierwsza rozprawa odbędzie się w dniu jutrzejszym o godzinie dziewiątej rano. Na prośbę obrony Wizengamot odrzucił wnioski oskarżenia o pełne, jak również częściowe odtajnienie procesu.”

Był to ostatni komentarz do sprawy, jaki udało się uzyskać od Wizengamotu. Sędziowie przemykali korytarzem nie zdobywając się nawet na krótkie „Bez Komentarza”, często odgradzając się od reporterów szpalerem oficerów Patrolu Przestrzegania Prawa.
Pół magicznej Anglii liczyło na wspaniały medialny spektakl, zamiast tego otrzymali jedno z nudniejszych wydarzeń roku.
W pierwszych dniach procesu przesłuchiwani byli wyłącznie pracownicy ministerstwa, którzy jak zawsze mieli zakaz wypowiedzi publicznych, wszyscy reporterzy przesiadywali więc w sali konferencyjnej biura prasowego licząc na pojawienie się Ministra, Przewodniczącego Wizengamotu, Percy’ego albo choć jego asystentki. Niestety, ale się nie doczekali. Wychodząc z założenia, że jakakolwiek wiadomość jest lepsza od braku wiadomości, Prawda „wysmarowała” w tym czasie artykuł, rozwodząc się nad powodami, dla których Harry Potter, osoba która wielokrotnie sugerowała, że posiada nikomu nieznane informacje na temat Severusa Snape’a, wyłączył siebie, oraz przebywającą zwykle w jego towarzystwie, więc zapewne posiadającą takie same informacje, Hermionę Granger z procesu. Rozważano możliwość, że Harry Potter jest zwykłym blagierem, lub pomimo rozpętania tego procesu wcale nie chce uniewinnienia Severusa Snape’a, a jedynie prawnego potwierdzenia paszkwili na osobę dyrektora.
Przyznać trzeba, że ta ostatnia teoria brzmiała wielce logicznie i zyskała sobie zwolenników nawet wśród ludzi nie czytających Prawdy, a może przede wszystkim wśród nich…

- Po weekendowej przerwie powracamy na nasze stałe stanowisko przed salą rozpraw – z radiowych głośników ponownie popłynął głos Clarenca Voica. – Zakończyły się już przesłuchania pracowników ministerstwa i wedle posiadanych przez nas informacji dzisiaj spodziewać się możemy pierwszych osób prywatnych, a wśród nich pracowników szkoły, którzy jak nikt inny znali Severusa Snape’a. Proszę jednak pamiętać, że informacje te są nieoficjalne i dopiero wraz z pojawieniem się pierwszego ze świadków dowiemy się na ile są prawdziwe – reporter zrobił krótką pauzę. – W oczekiwaniu na rozpoczęcie rozprawy, przypomnijmy sobie dotychczasowe wydarzenia.

- W ubiegłym tygodniu przed Składem Pełnym Wizengamtu rozpoczął się proces określany mianem „Społeczeństwo przeciw Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.” – Z głośników popłynął miękki męski głos doświadczonego narratora. – Hermiona Granger i Harry Potter wystąpili w roli oskarżycieli, uznając że szkoła dopuściła się pogwałcenia panujących w niej reguł, dyskryminując dyrektora Severusa Snape’a i odmawiając mu należnych zmarłej głowie szkoły honorów. Opinie specjalistów w tej kwestii są podzielone. Przyznają oni, że przepisy jasno wskazują jakie przywileje przysługują zmarłym dyrektorom, a zostały odmówione Severusowi Snape’owi. Zwracają jednocześnie jednak uwagę na wyjątkowość okoliczności w jakich został on powołany na swe stanowisko. Specjaliści zgadzają się w ocenie, że sąd będzie miał niezwykle trudną decyzję do podjęcia i niezależnie od tego, jaka ona będzie, podzieli społeczeństwo wywołując ożywioną dyskusję.

- A teraz już wracamy przed salę rozpraw, gdzie pojawiła się dyrektor szkoły, zgadzając się na udzielenie krótkiego oświadczenia – wciął się specjalny korespondent magicznego radia.
- Dzień dobry państwu – głos dyrektorki jak zawsze był ostry i chłodny. – W chwili obecnej nie potrafię udzielić odpowiedzi na państwa pytania. Zostałam wezwana na rozprawę w charakterze świadka oskarżenia i zamierzam wypełnić to zadanie z należytą powagą, zachowując pełen obiektywizm.
- Pełniła pani rolę wicedyrektora w czasie, gdy Severus Snape był nauczycielem szkoły, oraz tą samą funkcję po mianowaniu go dyrektorem. Co może pani powiedzieć o jego zachowaniu w szkole?
- Severus Snape był znakomitym wykładowcą, możliwe że jednym z lepszych w historii szkoły.
- A jakim był człowiekiem?
- Wolałabym nie wypowiadać się na ten temat przed przesłuchaniem. Dziękuję państwu.
- Severus Snape był jednym z najlepszych wykładowców w historii szkoły – korespondent ponownie relacjonował wydarzenia sądowe. – Wysłuchaliśmy właśnie krótkiego, ale jakże ważnego oświadczenia dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Co mogą wnieść do sprawy Severusa Snape’a zeznania dyrektor McGonagall? Jaką grę prowadzi oskarżenie? I wreszcie, czy „Prawda” ma rację i oskarżenie postanowiło przegrać tą sprawę? Te pytania coraz częściej cisną się na usta osób obserwujących rozprawę.
- W studio gościmy zaś Amando Petrusa, młodszego eliksirowara szpitala św. Mungo.
- Dzień dobry państwu.
- Janusa Thickey’a, ordynatora oddziału Urazów Pozaklęciowych tegoż szpitala.
- Witam.
- Oraz Hieronima Dagwortha, honorowego prezesa założonego przez Hektora Dagworth-Grangera, Nadzwyczajnego Towarzystwa Eliksirów.
- Bardzo mi miło.
- Panie Petrus – dziennikarka zwróciła się do pierwszego z gości. – Wybitny z eliksirów na sumach, wybitny na owutemach. Jest pan jednym z pierwszych uczniów Severusa Snape’a, jak może pan skomentować słowa dyrektor McGonagall?
- Jestem także uczniem profesor McGonagall, która pełniła przez cały mój pobyt w szkole rolę wicedyrektora – zaczął mężczyzna o młodym głosie. – Pierwszy rok mojej nauki w szkole, był również pierwszym rokiem pracy profesora Snape’a. Były to czasy, które możemy porównać do tego, co działo się w ubiegłym roku, co dzieje się teraz, tylko emocje były o wiele intensywniejsze. Ludzie czuli się bezpieczni, cieszyli się, fetowali, trwało wyłapywanie i zsyłanie do więzienia czarnoksiężników, śmierciożerców i innych przestępców, a my szliśmy właśnie do szkoły. Mieliśmy po jedenaście lat, wydawało nam się, że jesteśmy dorośli i czas zawojować świat, a z perspektywy czasu…. byliśmy bandą szczeniaków. Profesor Snape przyszedł do szkoły razem z nami. Był młody, sam niedawno skończył Hogwart i na upartego mógłby być naszym starszym bratem.
Większość naszego roku zwyczajnie się go bała. Ziemista cera, haczykowaty nos, obfite szaty. Niektórzy z nas podejrzewali, że jest wampirem. Dziewczyny przychodziły nawet na jego zajęcia w szalikach, by nie kusić profesora odkrytymi szyjami. Nie mogliśmy zrozumieć,dlaczego starsi uczniowie zamiast się bać, podnoszą przeciw niemu bunt. To prawda, faworyzował Ślizgonów, co do tego nie ma wątpliwości, ale potrafił też docenić porządną robotę. Otwarty sprzeciw starszych uczniów, którzy odmówili uczęszczania do jego klasy owutemowej i cichy opór tych, którzy na jego zajęcia chodzić musieli, był więc dla nas niepojęty. Później dopiero zaczynaliśmy się dowiadywać kim jest Severus Snape. Myślę, że ta wiedza przyszła po części od starszaków, a po części z listów rodziców. Były śmierciożerca nauczycielem w szkole i opiekunem jednego z domów…
- No właśnie, śmierciożerca. Czy Severus Snape starał się kiedykolwiek przeciągać was na stronę czarnej magii i śmierciożerców?
- Śmierciożerców już nie było! Profesor Snape nigdy nie wspomniał o Sami-Wiecie-Kim, czy o śmierciożercach. Owszem był tym wielkim, mrocznym nietoperzem, jakim pozostał do końca. Czuło się, że pasjonuje go czarna magia, ale nigdy nas do niej nie namawiał, ani nam jej nie pokazywał. Jedynymi przejawami jakiś, mrocznych zachowań mogły być jedynie naprawdę groźne eliksiry, jakie pokazywał nam przez niemal cały okres nauki.
- Oczywiście, że pokazywał państwu takie eliksiry.
- Panie Dagworth?
- Zadaniem każdego eliksirowara, który podejmuje się przekazywania swojej wiedzy, na jakimkolwiek etapie magicznej nauki, jest pokazywać pełen wachlarz eliksirów. Zakładam, że jako eliksirowar Munga, pan Petrus został zaznajomiony nie tylko z eliksirami witalności, ale i eliksirem cichej śmierci, czy wiecznego spokoju. Nauczył się pan zapewne również zasad sporządzania wyciągu z Jadownika? – Hieronim Dagworth mówił z pełnym oburzeniem.
- Tak, poznałem.
- Oczywiście, że tak. Podstawą pańskiej pracy jest nie tylko znajomość eliksirów uzdrawiających, ale przede wszystkim trucizn z jakimi przyjdzie panu walczyć. Severus Snape nauczał eliksirów. Nie wiedział, czy jego uczniowie będą pracować w św Mungu, w fabryce eliksirów upiększających, będą produkować eliksiry miłości, czy zostaną seryjnymi mordercami. Miał obowiązek pokazać im wszelkie eliksiry, z jakimi mogą się spotkać. Nie sądzę, by nauczał produkcji zabójczych eliksirów, ale musiał je zaprezentować, by nauczyć produkcji detoksów. Określanie na tej podstawie jego osoby jako czarnoksiężnika, jest co najmniej niestosowne. Był to człowiek, który profesjonalnie wykonywał swoją pracę.
- Jest pan specjalistą spraw związanych z naszymi głowami, jak odniesie się pan do słów przedmówców?
- Jako medyk, zgadzam się ze słowami mojego przedmówcy – Thickey mówił z namysłem i rozwagą Ważnym aspektem leczenia naszych pacjentów, jest znajomość czynników, które ich do nas sprowadziły. Jestem obecnie ordynatorem oddziału Urazów Pozaklęciowych, ale swojej praktyce lekarskiej pracowałem również na oddziale zatruć, gdzie spotykałem się z wpływam różnych środków na pacjenta. Kiedy pacjent trafiał do nas nieprzytomny, musieliśmy rozpoznać, jaką substancją się zatruł i jak stworzyć detoks na tą substancję. Jeśli widziałem, że skóra takiej osoby się skrzy i zaczyna marszczyć, wiedziałem już jaka substancja rozchodzi się po organizmie pacjenta i jaki detoks podać, ale jeśli na przykład dodatkowo czuło się słodki zapach, oznaczało to, że substancja zawierała jakiś, nietypowy składnik. Jeśli nie wiedziałbym, jak stworzyć taką substancję i jaki środek może tak ją zmodyfikować, jak mógłbym prawidłowo dobrać antidotum?
Co zaś tyczy spraw behawioralnych, określenie głowa nie jest stosownym. Samo upodobanie do czarnej magii nie stanowi o charakterze osoby. Powszechnie wiadomym jest, że Severus Snape był zwolennikiem Sami-Wiemy-Kogo. Nie zostałby nim, gdyby nie pasjonowała go czarna magia. Daleko jest jednak od uprawiania czarnej magii, któro stanowi bardziej o ciekawości i zafascynowaniu tym co niebezpieczne i zakazane, do zastosowania jej przeciw innej osobie. Pierwsze z tych zachowań wskazuje bardziej na potrzebę trwania w stanie ekscytacji. Upodobaniu do zagrożenia, odczuwania adrenaliny i towarzyszącej jej euforii. Drugie z zachowań świadczyć mogłoby o zaburzeniach. Braku empatii, zachwianiu standardów współżycia społecznego. Mówiąc potocznym językiem, byciu złym człowiekiem. Nie posiadamy jednak dowodów na takie zachowanie Severusa Snape’a
- Zabił on Albusa Dumbledore’a
- Wydarzenie to nadal nie zostało do końca wyjaśnione, ale jeśli naprawdę tak było należy przed wydaniem osądu rozważyć kontekst tego wydarzenia. Niewątpliwie do zabicia osoby potrzeba pewnego spłaszczenia odczuwania. Wszystko jednak zależy od kontekstu sytuacji. Nie możemy wykluczyć, że był to zwykły wypadek.
- Szpiegował dla Sami-Wiemy-Kogo po jego powrocie.
- Ważnym elementem pani wypowiedzi jest sformułowanie „po jego powrocie”. Severus Snape mógł się zagubić w swej młodości, osoba która raz się zagubiła wpadając w sidła kogoś o silniejszym umyśle jest bardziej podatna na powtórzenie się takiej sytuacji. Zwłaszcza kiedy odnosi się to do ponownego skrzyżowania się jej drogi życiowej z osobą, która przyciągnęła ją po raz pierwszy.
- W chwili powrotu Sami-Wiemy-Kogo Severus Snape pozostawał nadal pod opieką Albusa Dumbledore’a, a jednak go zdradził.
- Po raz kolejny. Nie wiemy kiedy doszło do ponownego przejścia na stronę Śmierciożerców. Możemy rozważać, że właśnie śmierć dyrektora szkoły była chwilą przełomu, w której musiał podjąć decyzję.
- Krótka odpowiedź. Czy Severus Snape był przestępcą, czy też powinien być zrehabilitowany?
- Jestem daleki od wystawiania takiej oceny, na podstawie zachowań, bez poznania ich kontekstu.
- Panie Petrus?
- Profesor Snape wiernie służył szkole przez niemal dwie dekady. Niezależnie od jego wyborów życiowych, w pełni zasługuje na zawieszenie jego portretu w szkole.
- Pan Dagworth?
- Bycie specjalistą w swojej dziedzinie nie oznacza, że należy zamykać oczy na całokształt postępowania osoby. Snape został dyrektorem, w obliczu powszechnego terroru, jako zaznajomiony ze szkołą śmierciożerca. Nie uznaję takiego wyboru.
- Dziękuję panom. Teraz blok reklamowy i wracamy do muzyki.

- Najmocniej przepraszam, że przerwałem państwu słuchania najnowszego kawałka „Czary Mary i jej Magików”, ale dyrektor szkoły właśnie opuściła salę rozpraw – słowa wypadały z ust reportera z prędkością kul wystrzeliwanych z karabinu. – Pani dyrektor, pani dyrektor. Co może nam pani powiedzieć o rozprawie. O co panią pytano? Jak odbiera pani zaistniałą sytuację. Czy po tym przesłuchaniu ma pani wyrobioną opinię ta temat osoby Severusa Snape’a jako dyrektora?
- Tak, jak powiedziałam państwu przed przesłuchaniem. W czasie rozprawy zachowałam pełen obiektywizm, odpowiadając na pytania obu stron. Teraz jedynie do sądu należy, jak zinterpretuje przekazane przez moją osobą informacje.
- „Prawda”. Czy oskarżenie faktycznie działa na niekorzyść Severusa Snape’a?
- W moim odczuciu pytania zadawane mi przez pannę Granger były ukierunkowane na przedstawienie profesora Severusa Snape’a w wybranych sytuacjach, które mogą stanowić obronę jego osoby.
- Pannę Granger? Czy oznacza to, że pan Potter nie bał udziału w przesłuchaniu?
- Pan Potter służył konsultacją pannie Granger, kiedy zadawała ona pytania.
- Nie zadawał pani pytań?
- Otrzymałam jedno pytanie od pana Pottera.
- Jakie to było pytanie.
- Dotyczyło ono chwili opuszczenia przez Severusa Snape’a terenu szkoły.
- Jakieś szczegóły?
- Przykro mi, ale nie mogę państwu więcej powiedzieć. Życzę miłego dnia.
- Jak słyszymy, Harry Potter niemal nie bierze czynnego udziału w czynnościach procesowych – ponownie słychać było jedynie głos korespondenta. W przeciągu czterech godzin zadał on zaledwie jedno pytanie. Albo pan Potter naprawdę nie ma nic do powiedzenia w wytoczonej przez niego samego sprawie, albo też szykuje prawdziwą bombę. Rozprawa nabiera rozpędu. Teraz czas na przerwę obiadową, a tuż po niej kolejny świadek.

- Wybiła właśnie dziewiąta, a to jest wieczorny serwis informacyjny magicznego radia, który przedstawi dla państwa Dancan Longland.
- Witam państwa. Dzisiejszy serwis rozpoczynamy już tradycyjnie od sprawozdania z Brytyjskiego Ministerstwa Magii, gdzie toczy się rozprawa w obronie osoby Severusa Snape’a. Przed salą rozpraw nadal znajduje się nasz korespondent Clarence Voice. Clarence?
- Lepszym określeniem byłoby koczuje. Rozprawa zakończyła się zaledwie przed dziesięcioma minutami, a ja wraz z połową reporterów siedzę na podłodze lobby jedząc kolację, przy zamkniętych w słoikach płomieniach. Zapewne zostaniemy tu do rana i nie wiele nam brakuje, by zacząć śpiewać „Cumba Ya My Lord.” – korespondent mówił spokojnym, trochę znużonym głosem, a w tle słychać było przyciszone rozmowy, przerywane co jakiś czas śmiechem. – Podczas gdy państwo spędzili całe popołudnie na słuchaniu koncertu zespołu „Sabaton”, nam udało się porozmawiać z dwoma kolejnymi świadkami, którzy rzucili trochę więcej światła na toczącą się rozprawę. Pozwolicie państwo, ze zacznę trochę od końca i w pierwszej kolejności porozmawiam z profesorem Slughornem, którego przesłuchanie niedawno się zakończyło, a teraz siedzi tutaj z nami zajadając się grzanymi nad ogniem piankami. Jak się pan miewa panie profesorze.
- Och, bardzo dobrze, bardzo dobrze. Dawno nie bawiłem się na takiej imprezie i to w środku ministerstwa. – Słuchacze w stanie lekkiego szoku słuchali początku rozmowy z wiekowym profesorem Eliksirów.
- Co nam pan powie o przesłuchaniu?
- Och, to było naprawdę ciekawe doświadczenie. Znam osobiście co najmniej połowę z osób znajdujących się na sali. Z wieloma jestem po imieniu. Można więc powiedzieć, że było to takie spotkanie klubu ślimaka w międzypokoleniowym składzie.
- A przebieg samej rozprawy?
- Muszę powiedzieć, że ten proces zarówno mnie zaskoczył, jak i nie zaskoczył. W swojej karierze miałem trzech wybitnych uczniów. Severusa, Harrego i Lily, matkę Harrego. Oczywiście panna Granger również była znakomitą uczennicą i od chwili kiedy panu Potterowie miłość zupełnie zawróciła w głowie, a potem porzucił naukę, to panna Granger stała się najlepszą uczennicą.
- Miłość zawróciła panu Potterowi w głowie?
- Tak. To było już pod w czerwcu, tuż przed końcem roku, kiedy zaczął się spotykać z tą piękną Weasleyówną. Wcale mu się nie dziwię, że nie w głowie były mu eliksiry.
- A rozprawa?
- Tak jak powiedziałem. Harry i Severus byli wybitnymi uczniami i wcale się nie dziwię, że Harry go broni. Wybitne umysły się przyciągają i zawsze znajdują ostatecznie nić porozumienia. Nie wyobrażam sobie, by ich znajomość mogła się skończyć inaczej aniżeli wzajemnym szacunkiem, a nawet przyjaźnią.
- Wszyscy, którzy znali pana Pottera w okresie jego nauki twierdzą jednomyślnie, że jego relacje z Severusem Snapem opierały się na pogardzie i nienawiści, gdzie tu miejsce na przyjaźń?
- Severus miał problem z pogodzeniem się, że jego największy szkolny wróg ukradł mu Lily, a teraz musi uczyć jego syna.
- Severus Snape i Lily Potter byli parą?
- Wtedy Lily była jeszcze Evans, ale tak było, to była miłość od kiedy pojawili się w szkole. Nie mogłem sobie wyobrazić czegoś bardziej niezwykłego. Dwoje mistrzów eliksirów w jednej klasie tak połączonych. Myślę, że Severusowi i Harremu zabrakło tych kilku lat, w czasie których Harry by dorósł i mogliby porozmawiać jak równy z równym. Lily stałaby się w końcu ich nicią porozumienia.
- Czyli Harry naprawdę broni Severusa?
- Harry walczy o Severusa jak lew. Panna Granger zadała kilka naprawdę interesujących pytań, ale to Harry był tym, który ośmieszył i tak śmiesznego w swych pytaniach przewodniczącego Rady Nadzorczej, a potem zgniótł wszystkie jego argumenty. Doprawdy nie wiem skąd ten chłopak to wszystko brał. Ale dzięki niemu przypomniałem sobie i opowiedziałem o najwspanialszych momentach Severusa właściwie od dnia, w którym trafił do szkoły.
- Czyli proces toczy się nie tylko w kontekście roku w którym Severus Snape rządził szkołą?
- Ależ tak się właśnie toczy – Wykrzyknął Slughorn. – Panna Granger dokładnie mnie o to wypytała i nie mam najmniejszych wątpliwości, że Severus został dyrektorem zgodnie z prawem i nie zrobił nic, by mu tą godność odebrać, ale przewodniczący uparł się zrobić z Severusa szumowinę, więc wyciągał różne bzdury z jego życia. Doprawdy nie wiem, kto pozwolił mu pełnić tą funkcję, ten człowiek ledwie zdał owutemy, a Eliksirów nawet się nie uczył po zdaniu sumów.
- Dziękuję, że zechciał pan z nami zostać.
- Ależ to ja dziękuję, wspaniale się bawię.
- Jak słyszeliście państwo profesor Slughorn nie ma wątpliwości co do tego, że Severus Snape powinien być dyrektorem, a znał go przez większość życia. – Dziennikarz ponownie mówił lekko znudzonym głosem, zdawać by się mogło, że w międzyczasie przełykał kęs pianki. – Teraz wrócimy do słów, jakie usłyszeliśmy dzisiaj od Rubeusa Hagrida, kiedy pojawił się w ministerstwie w czasie przerwy obiadowej i wypowiedzianych kiedy wychodził z przesłuchania. Pozwólcie państwo, że zacytuję słowa Rubeusa, które wypowiedział przed przesłuchaniem: „Harry i Hermiona to kochane dzieciaki. Nie takie numery udawało się im wykręcić w szkole i zawsze stawiali na swoim” – powiedział nam przed przesłuchaniem Rubeus Hagrid, a teraz jego słowa po opuszczeniu sali.
- Snape to był kawał skurczybyka – Hagrid zagrzmiał tak, że głośniki radiowe zabrzęczały, tyle wam powiem. Kawał skurczybyka. Nie mogłem pojąć po co taki równy chłop jak Harry chce go w ogóle bronić. Tą prawą odnogę piekła. Śmierciożercę. Mordercę Dumbledore’a – Hagrid niemal krzyczał. – W głowę się drapałem po co te dzieciaki to robią. Potem se siadłem w swojej chacie z Kłem i tak se myślimy. Harry to równiacha. Syn swojego ojca i Swojej matki. Ma serce jak zamek i Hermiona z jej głową. Oni by się nie pchali w takie coś, jakby nie wiedzieli co robią. Wiecie, ich przyjaciel, Ron to bym rozumiał, bo on czasem mia takie pomysły. Albo bliźniacy dla psikusa. Ale Harry z Hermioną? No to se siedzimy tak z Kłem i gadamy o co tutaj chodzi. No ale skoro dzieciaki proszą, a sąd każe, to trza iść. Ja tam nie chce być przyprowadzony przez te diabły z Azkabanu, czy coś. Siadam se na tym kamiennym krześle. Normalnie już poczułem się winny, a nic żem nie zrobił. No to wstaje Hermiona. Wiecie, ja jej nie widziałem wcześniej bo oni siedzą za plecami, widzisz tylko Wysoki Sąd. No to Hermiona staje przede mną i się pyta z uśmiechem, czy się cieszę, że wiosna przyszła, a ten pan przewodniczący, jak nie ryknie, że sprzeciw, bo to tajemnica służbowa. Ja się tam nie znam, ale jaka tajemnica w tym, że się patyczaki lęgnął, albo że mam małe salamandry na kominku. Okazało się, że wysoki sędzia to równiacha jest. Wiecie, wydala to co tamten wykrzyczał i sam mnie pyta, czy już mam małe jednorożce, bo jego wnuczka je lubi.
No to se siedzę i odpowiadam na pytania. No wiecie, czy mnie Snape wywalił jak został profesorem, no a wszyscy wiedzą, że tego nie zrobił, mimo że miałem mamuśkę olbrzymkę i że popierałem Dumbledore’a i Harrego. No to mnie Harry pyta, co Snape robił, jak przyłapał kogoś na jakimś psikusie. No to ja mówię jak było, że wysyłał dzieciaków do mnie, żeby mi pomagały w zakazanym lesie. Tośmy sobie karmili Testrale, albo dziewczyny czesały grzywy jednorożcom. Potem się mówiło, że przepędzaliśmy jakieś gigantoskorpiony, czy pięciometrowe dżdżownice zębiaste. Carrowowie to mało nie sikali ze strachu, a przecie takich stworzeń to nawet nie ma. Jak się raz jeden młodziak oparzył o czajnik, bośmy herbatkę pili zamiast iść do lasu, tośmy powiedzieli, że go jamochłon jadem opluł. Przecież one nie mają ani paszczy ani jadu, a ci idioci aż ryczeli z uciechy, że dzieciakowi tak się przytrafiło.
- Ale Severus Snape powinien wiedzieć, że nie ma takich stworzeń?
- Ja tam nie wiem. Ani razu nie przyszedł, ani nic nie powiedział.
- A jak pan zorganizował ten bankiet wspierający Harrego Pottera, to dyrektor nic panu nie zrobił?
- A bo ja wiem, co on by mi zrobił. Se pijemy herbatkę i wcinamy ciastka, bo parę osób przyszło, aż tu jak nie hycnie srebrna łania, jak nie powie takim dziwnym głosem, że Śmierciożercy idą, no to dzieciaki tylnymi drzwiami i zwiewają, a ja z Kłem od frontu i długa w las do Graupka. Tyle wiem.
- Jak państwo słyszeli, Severus Snape, zdawał się nie być zbyt skutecznym we wprowadzaniu porządków w szkole. Jeśli żadna ze stron nie zdecydowała się, na powołanie dodatkowych świadków, był to ostatni dzień przesłuchań. Jutro zapewne zostaną wygłoszone mowy końcowe

Ostatni Dzień Procesu

- Dzisiejszy dzień przyniósł nam trzt zaskakujące nowiny. – Ponownie mówił korespondent. – Wszyscy tutaj zebrani spodziewaliśmy się mów końcowych i ogłoszenia tuż przed obiadem, lub zaraz po nim, wyroku. Ku naszemu zaskoczeniu, około kwadrans po rozpoczęciu posiedzenia, na korytarzu pojawiła się młoda gwiazda Harpii, Ginewra Weasley. Panna Weasley posłała nam jedynie kilka całusów twierdząc, że jest już spóźniona i z gracją wbiegła do sali rozpraw. Żałujcie państwo, że nie widzieliście, jak ona się rusza! Bardziej rozmowna panna Weasley była po rozprawie.
- Na wstępie, gratulujemy kolejnego świetnego meczu w barwach Harpii.
- Dziękuję. Jak zawsze dziewczyny zagrały na maksa i to się opłaciło.
- To już drugie zwycięstwo, od kiedy do zespołu dołączyła panna Chang.
- Cho robi co do niej należy.
- Wieść niesie, że szczerze się panie nie znosicie. Czy prywatne relacje nie wpłynął na grę zespołu?
- Wie pan gdzie mam prywatne relacje z Cho Chang?
- Nie?
- W każdym miejscu, które znajduje się poza obrębem stadionu.
- Została pani wezwana na rozprawę w ostatniej chwili, kiedy wszyscy spodziewali się już mów końcowych. Skąd to nagłe powołanie pani na świadka. Która ze stron zażyczyła sobie pani zeznań.
- To nie było nagłe powołanie. Wiedziałam, że będę składała zeznania jeszcze nim rozpoczął się proces.
- Która ze stron?
- Oczywiście oskarżenie.
- Co mogła pani wnieść do sprawy?
- Przede wszystkim, byłam jednym z głównych członków Gwardii Dumbledore’a. Formacji, która walczyła kiedy już wszyscy się poddali. Ja, Neville, Luna, Potem dołączyli do nas kolejni. Byłam też jedną z osób, które zostały ukarane bezpośrednio przez Snape’a, nie Carrowów.
- O co panią pytano?
- O wszystkie wydarzenia, jakie miały miejsce w czasie tamtego roku w szkole.
- Wedle słów Horacego Slughorna, była pani związana z Harrym Potterem. Liczne wypowiedzi Rity Skeeter sugerują, że nie tylko wtedy. Czy była to osobista prośba pana Pottera, by zeznawała pani w tej rozprawie?
- Znałam listę świadków, jaka była ustalana przed rozprawą przez Harrego i Hermionę i zdawałam sobie sprawę z tego, że na niej jestem. O powołaniu na świadka dowiedziałam się jednak dopiero z oficjalnej sowy Wizengamotu.
- Czy ta rozprawa wpłynie na pani stosunki z przyjaciółmi?
- Podobnie, jak w przypadku wykonywanej przeze mnie pracy. To co dzieje się w kontekście rozprawy nie ma wpływu na moje życie prywatne. Pozostaje za tamtymi drzwiami.
- Po wysłuchaniu pytań oskarżenia, zapewne również obrony. Czy uważa pani Severusa Snape’a za osobę zasługującą na rehabilitację?
- Uznaję racje Harrego i Hermiony, ale osobiście nie kiwnęłabym palcem w obronie tego człowieka. Teraz już przepraszam, czeka mnie dzisiaj jeszcze trening.

- Była to wypowiedź Ginewry Weasley po opuszczeniu sali rozpraw – kontynuował Clarence. – Po tym przesłuchaniu sądziliśmy, że nic bardziej zaskakującego się nie wydarzy. A jednak, około godziny później na salę rozpraw dostarczono przykryty materiałem, okrągły i płaski przedmiot. Wśród zebranych reporterów przeważa opinia, że mogła to być myślodsiewnia. Jeśli tak w istocie było, czy oznacza to, że któraś ze stron procesu chce posłużyć się wspomnieniami? Czyje miałyby to być wspomnienia i co mogłyby wnieść do sprawy nie wiemy. Na pewno nie są to wspomnienia pana Pottera, ani Panny Granger, których świadectwa nie mogą służyć w sprawie.
Na koniec dzisiejszego dnia otrzymaliśmy oświadczenie Wizengamotu, że wyrok zostanie ogłoszony w późniejszym terminie, o którym zostaniemy poinformowani.

Ogłoszenie Wyroku.

Minęło cztery dni, nim sąd zdecydował się na ogłoszenie wyroku w sprawie. Sala przesłuchań pełna była ludzi. W ławach po jednej stronie zasiadało kilkudziesięciu dziennikarzy z notesami, piórami, lub mikrofonami w dłoniach. Po przeciwnej stronie, na podwyższeniu, górowali nad nimi członkowie Wizengamotu. Pomiędzy tymi zgromadzeniami, przy prostych stołach zasiadało czworo ludzi, którzy odegrali kluczową rolę w tym spektaklu za zamkniętymi drzwiami.
Przewodniczący Wizengamotu kilkukrotnie uderzył o blat marmurową kulą z emblematem Wizengamotu, nim szmery na sali zupełnie ucichły.
- Proszę państwa o ciszę – powiedział do zupełnie już cichej sali. – Zanim dostojni sędziowie Wizengamotu wyrażą swoją opinię co do sprawy, przedstawię podstawę, na jakiej opiera się decyzja sądu.
- Severus Snape, wieloletni nauczyciel Eliksirów, a następnie Obrony Przed Czarną Magią, wybrany został na stanowisko po śmierci Albusa Dubledore’a.
- Którego zabił – padło z ław dla widzów.
- Cisza! – Głos przewodniczącego odbił się echem od wysokiego sklepienia sali. – Sąd przeanalizował przebieg wyboru Severusa Snape’a na stanowisko dyrektora, oraz obowiązujące przy tej procedurze przepisy. Powołując się na Statut Szkoły, jej przepisy wewnętrzne oraz statut Rady Nadzorczej sąd uznaje wybór Severusa Snape’a za zgodny z przepisami i obowiązujący.
Po sali poniósł się szmer podekscytowanych reporterów, przewodniczący Rady Nadzorczej na wpół podniósł się z krzesła wyciągając rękę w geście oburzenia i próby wytłumaczenia czegoś sędziemu. Hermiona delikatnie ścisnęła dłoń Harrego, którą trzymała od chwili, gdy sędzia zaczął mówić o przepisach. Harru odwzajemnił uścisk, ale zachował kamienny wyraz twarzy, wpatrując się nadal w sędziego. Jeszcze nie wygrali.
- Cisza! Cisza! Proszę o spokój, albo zostaniecie państwo wyproszeni! – Przewodniczący wykrzykiwał uderzając marmurową kulą. Ostatecznie osiągnął swój cel, przynajmniej względnie.
- Kwestią otwartą pozostaje dokonane przez Radę Nadzorczą pośmiertne usunięcie Severusa Snape’a ze stanowiska dyrektora. – Sędzia nadal wyrażał stanowisko Wizengamotu. – Rada Nadzorcza niewątpliwie ma prawo do usunięcia dyrektora z zajmowanego stanowiska, kiedy ten nie radzi sobie z powierzonym mu zadaniem. Może to dotyczyć stanu fizycznego, lub umysłowego dyrektora i musi odbyć się w sposób jednomyślny. Nie istnieją jednakże przepisy odnoszące się do usunięcia dyrektora pośmiertnie. Zgoda na taki proceder oznaczałoby akceptację sytuacji, w której prawo działa wstecz i kolejni dyrektorzy mogliby zostać usunięci z panteonu wedle woli i upodobania Rady Nadzorczej bez możliwości obrony.
- Absurd!
- Proszę o ciszę. – Sędzia skarcił przewodniczącego Rady Nadzorczej. – Prawo nie może działać wstecz, ale sytuacja w jakiej znalazła się szkoła bezsprzecznie była specyficzną i nie mającą miejsca w jej historii. Obie strony starały się wykazać swoją rację, przedstawiając działania Severusa Snape’a w okresie jego urzędowania, jak i we wcześniejszym okresie, który dla sprawy nie miał znaczenia. Proszę panie i panów dostojnych sędziów Wizengamotu o wyrażenie swej opinii – Przewodniczący powiedział donośnym głosem, wprost z przepony. – Kto z pań i panów, dostojnych sędziów jest za uznaniem Severusa za niegodnego glorii dyrektora szkoły, proszę o uniesienie ręki – w górę poszybowało kilkanaście dłoni. Siedzący na swych miejscach oponenci nie widzieli dokładnie ile ich było. – Dziękuję. Kto jest za rehabilitacją Severusa Snape’a, uznaniem go pełnoprawnym dyrektorem szkoły, przywróceniem go do panteonu dyrektorów i umieszczeniem jego portretu w gabinecie dyrektorskim, proszę o uniesienie dłoni – Nim jeszcze wszystkie dłonie znalazły się w powietrzu, wśród reporterów podniosła się wrzawa. Okrzyki ekscytacji, mieszały się z oburzeniem, szokiem, radością i pierwszymi próbami komentarza wygłaszanymi przez korespondentów radiowych. Sędzia niezwykle długo i intensywnie walił kulą w blat, by uciszyć zebranych. Harry wpatrywał się w niego i zastanawiał się, co pęknie pierwsze, kula czy blat, rozpryskując odłamki we wszystkich kierunkach. Ostatecznie, kiedy okrzyki jako tako przycichły, sędzia powiedział.
- Uważam rehabilitację dyrektora Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie za dokonaną! – Wywołało, to kolejną eksplozję okrzyków. Harry i Hermiona wpadli sobie w objęcia, szepcząc do siebie. Udało im się. Wygrali.
Kingsley podszedł im pogratulować wygranej. Przewodniczący Rady Nadzorczej nie potrafił się na to zdobyć i wypadł z sali, nim zdołał go dopaść, któryś z dziennikarzy.

- Jak się państwo czują, jako zwycięzcy?
- Nie czuję się zwycięzcą. Uważam, że spełniłem swój obowiązek wobec Severusa Snape’a, Albusa Dumbledore’a i wszystkich, którzy znali ich osoby.
- Panno Granger?
- Przedstawiliśmy fakty, które naszym zdaniem wskazywały, że Severus Snape miał pełne prawo pozostać w panteonie dyrektorów szkoły. Jeśli ktoś tutaj zwyciężył to prawda przeciwko obłudzie i fałszywej, nadgorliwej sprawiedliwości. Zawsze będę postrzegała Severusa Snape’a jako osobę, która nie zasługuje na moją uwagę. Zrobił wiele rzeczy, by zrazić do siebie mnie i zaskarbić sobie moją wrogość. Dla historii był jednak niewątpliwie pozytywnym bohaterem i osoby, które nigdy nie miały z nim osobistego kontaktu tak powinny go postrzegać.
- Panie Ministrze, jak smakuje porażka? Panna Granger i Pan Potter twierdzą, że nie wygrali tej rozprawy. Ja przyznam, że jej nie przegrałem. Sąd doszedł sprawiedliwości w tej zawiłej historii i to jest najważniejsze.
- Panie Potter, czy ostatniego dnia procesu, to była myślodsiewnia?
- Tak, to była myślodsiewnia – Kingsley odpowiedział za Harrego.
- Czyje to były wspomnienia?
- Severusa Snape’a. Wspomnienia, które sam mi powierzył w ostatnich sekundach swojego życia.
- Horacy Slughorn opowiedział po swym przesłuchaniu ciekawe historie, o panu, pannie Weasley, Severusie Snapie i pańskiej matce…
- Horacy jest nieocenionym źródłem ciekawych opowieści. Nieprawdaż? – Harry zbył pytanie lekką drwiną. – Teraz już przepraszam, ale chciałbym wrócić do domu i odpocząć przed nawałem pracy, jaki mnie czeka.

Epilog

Harry szedł powoli zatłoczoną dziesiątkami ludzi ulicą Londynu. Był popołudniowy szczyt i ludzie, którzy skończyli już pracę zmierzali do swych domów, zapychając najmniejsze przestrzenie wagonów metra, zajmując swymi samochodami każdy centymetr powierzchni ulic i potrącając się na chodniku.
Starał się nie zwracać na to uwagi. Euforia jaka przepełniła go po ogłoszeniu wyroku minęła. Teraz był już tylko zmęczonym człowiekiem, który pragnie wrócić do domu. Wziąć gorący prysznic z żoną i usnąć w jej objęciach. Właśnie rozmyślał o pachnących kwiatami włosach Ginny, kiedy do rzeczywistości przywołało go nagłe szarpnięcie za ramie, które odwróciło go o 180 stopni i już szedł, prowadzony pod ramię przez o głowę wyższą od niego blondynkę, która swoją muskulaturą stanowiła żywą reklamę jakiejś siłowni.
- Staraj się zachowywać normalnie i nie odwracaj się – Odezwała się do niego, gardłowym głosem. – Potrzebuję twojej pomocy. To ja, Ziva.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Opowiadanie: Rok Ósmy

 
 

  • RSS