RSS
 

Archiwum - Marzec, 2016

Wielka Rada Smoków

19 mar

Niewielu w tych i w przeszłych czasach było wśród brytyjskich czarodziejów takich, którzy wierzyli, że smoki to coś więcej niż ziejące ogniem bestie. Niewielu było takich, którzy wierzyli w smoczą inteligencję, ale smoki miały inteligencję, a w tych dniach najinteligentniejsze z najinteligentniejszych spośród nich zebrały się w zacisznej dolinie wśród niedostępnych śnieżnych gór Norwegii, by radzić na Wielkiej Radzie Smoków.

Kiedy pomyśleć o smokach, to wszystko kojarzy się ogniste. Oddechy są ogniste, temperamenty są ogniste, miłość jest ognista, ale rada, pomimo buchających z nozdrzy kłębów pary i dymu była nader spokojna. Stary, biały smok o zasnutych już wieczną mgłą oczach opowiadał przybyłym z całego świata braciom o swoim życiu.

Opowiadał o bólu, cierpieniu i zniewoleniu. O latach życia bez możliwości lotu, bez oddechu świeżym powietrzem, bez dotyku promieni słońca na łuskach. Mówił tak i mówił całymi dniami, bo język smoków należy do pradawnych i niespiesznych dialektów, a bracia go słuchali. Bracia z Rumuni, bracia z Ameryki i wspaniali chińscy bracia. Prawdziwe wolne smoki na Ziemi.

Stary biały smok się uwolnił, wzleciał ku niebu, ogrzał się w promieniach słońca, ale wiedział, że wiele smoków, o wiele więcej niż zdawali sobie z tego sprawę czarodzieje, pozostało w podziemiach banku.

Przez kolejne lata, jakie minęły od ucieczki białego smoka uwolnionego przez Harrego Pottera i jego przyjaciół w zamkniętych pod ziemią smokach narastał bunt. Pragnęły wolności, pragnęły słońca, ale ponad wszystko pragnęły cierpienia swoich oprawców. Narastająca w nich złość i pragnienie doprowadziło w końcu do wybuchu.

Wielka Rada Smoków w przeciwieństwie do czarodziejów doskonale wiedziała co się stało. Wiedziała, co się dzieje kiedy w Smokach narasta gniew, który nie może znaleźć ujścia. Smoki nie zieją ogniem dla zabawy, robią to, by nie rozsadziła ich wściekłość. Ludzie jednak tego nie rozumieją i nazywają je bezmyślnymi bestiami. Teraz potrzeba było mądrości, co zrobić, nim wieść o tym wydarzeniu dotrze do innych więzionych smoków.

Smocza mowa jest powolna i pełna mądrości, kiedy Wielka Rada Smoków skryta w górskiej dolinie rozważała co zrobić dalej poza norweskimi górami przemijały miesiące i zmieniła się pora roku.

Ziemia zaczynała kwitnąć. Pierwsze pąki pojawiały się na drzewach, ptaki zaczynały śpiewać wijąc swoje gniazdka, a czarodziejki zmieniły ciężkie zimowe płaszcze na spódnice i sweterki. Świat budził się z zimowego odrętwienia a Harry Potter kręcił się w miejscu w swoim śledztwie w Banku Gringotta, który na nowo zaczął piąć się w górę przy ulicy Pokątnej. Dobrze, że przynajmniej inni przestępcy zrobili sobie urlop wiosenny. W wolnych chwilach, kiedy nie musiał zaprzątać sobie głowy pracą, Harry spędzał czas ze swoją narzeczoną i ucząc dzieciaki w szkolnym klubie pojedynków, gdzie właśnie przebywał.

- Byliście dzisiaj świetni – powiedział, kiedy padły ostatnie czary. – Niedługo minie pół roku od kiedy się spotykamy na tej sali. Niedługo się wam znudzę, a zaraz potem pojedziecie na wymarzone wakacje. Zanim to jednak nastąpi przed nami jeszcze kilka spotkań, na których zakończenie wymyśliłem coś ekstra. Wielki turniej na błoniach zamku, na który będziecie mogli zaprosić swoje rodziny i przyjaciół spoza szkoły – Harry mówił siedząc na stole i machając nogami, co nijak nie przystawało do jego aurorskiej godności. Salę ogarną szum podnieconych głosów. – Zanim się rozejdziecie do swoich dormitorów chciałbym powiedzieć jeszcze kilka słów do tych z was, którzy właśnie szykują się do OWUTEMów i tych, którzy będą zdawać SUMy. Przez spędzone razem miesiące udało mi się was poznać. Niektórych lepiej, niektórych słabiej, a jeszcze innych nie tak bardzo jak bym tego chciał. Tym co was łączy jest fakt, że każdy z was jest wyjątkową, zdolną, wspaniałą osobą. Każdy z was może osiągnąć wymarzony cel. Dlaczego wam to mówię teraz, zamiast na ostatnim naszym spotkaniu przed wakacjami. Zbliżają się wasze egzaminy, możecie myśleć, że nie są ważne. Szczególnie SUMy. Chcę wam jednak powiedzieć, że nigdy nie jest za wcześnie, by myśleć o przyszłości. Nie zapominajcie się dobrze bawić, ale pamiętajcie także o przyszłości. Przygotowując się do SUMów wiedziałem, że chcę nosić mundur, który właśnie mam na sobie. Dzisiaj widzę przed sobą wiele zdolnych osób, Każde z was ma zdolności wystarczające, by przystąpić do egzaminów wstępnych do Biura Aurorów. Są wśród was osoby, które z chęcią zaprosiłbym do Zespołu Szybkiego Reagowania. Możecie wybrać karierę aurora, możecie wybrać karierę jaką tylko sobie wymarzycie. Świat stoi przed wami otworem, ale wybierzcie mądrze. Teraz zmykajcie już do dormitoriów.

- Brawou, brawou – Ginny zaczęła klaskać teatralnie, gdy odeszły ostatnie fanki usatysfakcjonowane autografem w zeszycie. – Piękna przemowa panie Potter. Gdybym wiedziała, że takie mądre rzeczy mówisz, już dawno bym zaczęła z tobą przychodzić.

- Prosiłem cię nie raz, byś przyszła.

- Ale zawsze miałam treningi – dała mu buziaka.

- To teraz może jakaś romantyczna kolacja, w Bristolu, albo Paryżu?

- O nie, nie, nie panie Potter. Teraz to my lecimy wybierać dla pana frak.

Harry miał cichą nadzieję, że Ginny zapomni o wypadzie po jego ślubne ciuchy. Zupełnie nie rozumiał o co jej chodzi. Do ślubu zostało jeszcze tyle miesięcy, a ona świrowała, jakby to miało być jutro, a nawet nie był to ich pierwszy ślub.

W chwili, gdy młodzi czarodzieje deportowali się na poszukiwania ślubnego fraka dla Harrego przez odległe góry Norwegii przetoczył się potężny ryk. Zakończyła się Wielka Rada Smoków.

Nadchodził czas by gobliny poniosły karę….

 
 

14 mar

…. Nikt jednak nie podszedł do tej doliny i nie opowiedział o Wielkiej Radzie Smoków…

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Opowiadanie: Rok Ósmy

 
 

  • RSS