RSS
 

Archiwum - Listopad, 2015

Harry Potter i Kamień Filozofów

04 lis

Dzisiaj odrobinę z przymrużeniem oka. 4 listopada 2001 roku miała miejsce premiera filmu Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Tak się szczęśliwie składa, że w moim opowiadaniu także jest rok 2001. Nie traktujcie tej notki jako kolejnego rozdziału. Jest to raczej taki drobny żarcik.

- Zły dzień, kochanie? – Ginny zawołała niewinnie, słysząc za sobą ciężkie dudnienie na schodach, jakie zawsze towarzyszyło powrotowi Harrego, gdy był nie w sosie.

- Nawet mi nie mów – warknął.

Ciężka aktówka przeleciała koło jej fotela, lądując pod szafką. Ginny tylko przewróciła oczami, nie mając zamiaru ruszać się sprzed rozgrzanego kominka.

- Coś się stało?

- Nie uwierzysz, jaki film nakręcili mugole.

- Jakiś dobry? Ciągle mi obiecujesz, że pokażesz to kino i jeszcze ani razu nie byliśmy.

- Naprawdę, nasze służby powinny dokładniej kontrolować mugoli. Tym razem zbłaźniliśmy się na całej linii. Co czytasz? – spytał wreszcie, widząc mały stosik książek i Ginny przewracającą kolejną stronę w czasie rozmowy.

- Nic takiego. Takie tam bajki dla dzieci. Coś do poczytania Teddyemu – szybko odsunęła od niego trzymaną książkę. Harry zwinnym ruchem wyciągnął jedną ze stosika ułożonego na stoliku.

- „Harry Potter i Komnata Tajemnic”, „Harry Potter i Więzień Azkabanu”?! – w końcu wyrwał wijącej się Ginny jej książkę – „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”!!!

- No co, te książki mają świetne recenzje – pisnęła. – A ty nigdy nie opowiadałeś o życiu u Dursleyów!

- Recenzje nie recenzje, ktoś mi ukradł życie, a ty to czytasz?

- Powiedz chociaż czy to prawda?

- Taaaa i muszę się spotkać z moim kochanym kuzynkiem – Harry zgrzytnął zębami.

- Podejrzewasz, że to on?

- Wiesz. Do trzech razy sztuka. Jak nie on, to wujostwo.

- A nie łatwiej zapytać tą….. Rowling? – Ginny upewniła się co do nazwiska.

- Ha ha ha. Baba jest jak fatamorgana, ile razy czarodziej zbliży się do niej na kilometr, ona znika.

- Wiesz, w jednym masz rację.

- W czym?

- Daliście ciała. Ale mimo wszystko. Powinieneś sobie przeczytać te książki, są przecudowne. Jak nie, to przynajmniej przejrzyj recenzje – Ginny wskazała na stos mugolskich gazet, jaki spoczywał na stoliku obok książek.

Harry mruknął coś jeszcze niezrozumiale. Zgarnął gazety i wściekły ruszył do gabinetu. Po chwili w ślad za nim poszybowała aktówka. Kilka pająków spadło ze swoich pajęczyn, kiedy drzwi gabinetu huknęły. Ginny pokręciła tylko głową wracając do lektury.

Nie trwało to długo. Może dwa zdania, na pewno nie więcej niż akapit, kiedy schody zadudniły ponownie.

- Coś się stało, kochanie? – zapytała niewinnie.

- A tak właściwie, to skąd masz wszystkie te książki? – zapytał podejrzliwie.

- Hermiona mi dała – odparła skwapliwie i z entuzjazmem.

- Hermiona, jakże by inaczej – mruknął.

- A wy skąd się dowiedzieliście? – kąciki ust jej drgnęły, od z pozoru niewinnego pytania.

- Hermiona – burknął przez zęby, wracając na górę.

- Tylko nie trzaskaj drzwiami! Pająki to nie koty, nie spadają na cztery łapy! – Hektor leniwie uniósł powiekę słysząc coś o kocie, przewrócił okiem, ale jako że nikt nie znajdował się w zasięgu jego wzroku, poszedł dalej spać, rozciągnięty jak sznurowadło.

Koty to niezwykłe stworzenia. Z jednej strony nie sposób ich zaczarować, z drugiej zaś są jedynymi stworzeniami, które autentycznie lubią magię i lgną do niej. Kiedy obserwujesz idącego kota, który nagle przewraca się na prostej drodze i leży, mrucząc z zadowoleniem, możesz się spodziewać, że znajduje się tam potężne skupisko magii, z którego prędzej czy później wystrzelą czerwone iskry lub obłoki zielonej pary. Może to oczywiście również oznaczać, że jakiś mugol właśnie tam położył rury ciepłownicze.

Ministerstwo dało ciała i Kingsley nie omieszkał wspomnieć o tym następnego dnia na nadzwyczajnym zebraniu pracowników ministerstwa. Nie omieszkał o tym wspomnieć nawet kilka razy, a właściwie to powtarzał to bez końca. To co omieszkał zapomnieć, to przeprosić Harrego za zaistniałą sytuację. Wprost przeciwnie. Zrugał całe Biuro Aurorów z Zespołem Szybkiego Reagowania na czele za nie wyśledzenie tej sprawy, pomimo że książki biły rekordy popularności i to od czterech lat!

To zadziwiające, jak szybko książki, o których jeszcze niedawno nikt nie wiedział, nagle rozprzestrzeniły się po całej magicznej Anglii. Harry miał nieodparte wrażenie, że ma to jakiś związek z działaniami Georga, który zaczął nagle notować jeszcze większe zyski niż zazwyczaj.

Auror Potter w krótkim czasie musiał zrezygnować z czynnego uczestniczenia w patrolowaniu ulic, bo nieustannie nagabywany był przez młode czarownice z egzemplarzami książek, proszące o jego autograf, mimo że to nie on był autorem.

Było to meczące i irytujące. Wszyscy w ministerstwie pracowali jak mrówki, czując nad sobą karzące oko Kingsleya. Stada aurorów uganiały się po Anglii za nieuchwytną Rowling, a premiera filmu miała się odbyć już za kilka dni.

- Proszę, proszę, proszę, proszę – Ginny chodziła za Harrym po całym domu przy Grimmauld Place, jęcząc żałośnie. – Proszę, proszę, proszę. Już nigdy więcej o nic cię nie poproszę.

- Wolałbym żebyś poprosiła mnie właśnie o cokolwiek innego.

- Ale ja chcę to – jęknęła. – Proszę, chodźmy tam – zrobiła do niego maślane oczy.

- Wiesz co?

- No co?

- Przypominasz mi w tej chwili Hektora, który łazi za mną i miauczy jak jest głodny, albo mu się nudzi i myśli że jest głodny.

- Miau? – zapytała żartobliwie.

- Wiesz, kochanie. Wy się na mnie uwzięliście.

- My?

- Tak. Kingsley załatwił mi dwa bilety na premierę filmu – wyjął z wewnętrznej kieszeni dwa karneciki.

- To ja lecę po moją najlepszą sukienkę, która całkiem przypadkiem wisi już uprasowana!

- Całkiem przypadkiem… – Harry w rozpaczy potargał sobie włosy.

Całe Leicester Square w Londynie tonęło w morzu ludzi pragnących zobaczyć aktorów wcielających się w główne role. Przed wejściem do kina zbudowano podwyższenie, na które wchodzili aktorzy, by pomachać zebranym fanom. Front budynku i jego wnętrza stylizowane były na Hogwart.

- To ma być Snape? – Harry syknął zdegustowany.

- Ja nie byłam taka brzydka!

- Oczywiście, że byłaś piękna – Harry przyznał automatycznie, nie patrząc nawet na aktorkę. Przeczesywał wzrokiem okolicę w poszukiwaniu autorki. Magia miała wiele zalet, na przykład taką, że mogli ominąć tłumy ludzi i oglądać wszystko z wnętrza kina.

Kilka mijających ich osób powiedziało „świetny Cosplay!”, wskazując na jego bliznę. Inni byli zbyt zaaferowani dekoracjami i kieliszkami szampana.

Po ponad dwóch godzinach sam Harry przyznał, że film był wielce udany i żywo wymieniał opinie z Ginny, która nie była świadkiem wydarzeń tamtego roku. Oczywiście część faktów, jak na przykład całe wydarzenie ze smokiem, było przekręconych, ale nie zmieniało to ogólnego sensu. Ktoś wreszcie opowiadał jego historię jak należy, nie zaś tak jak Rita Skeeter.

Autorka powieści była co chwilę rozchwytywana przez dziesiątki dziennikarzy i nie było nawet szansy by się do niej zbliżyć, co jako główny cel postawił Kingsley Harremu. Zabawa była przednia, a bankiet po niej wielce udany. Ginny w pewnym momencie wywinęła się Harremu, by „przypudrować nosek”, co skończyło się jej rozmową z – o zgrozo! – młodą Bonnie Wright. Nie próbował nawet interweniować, wierzył że Ginny jest na tyle rozsądna, by nie wypaplać czegoś nieodpowiedniego młodszej Ginny z ekranu. Nadział na wykałaczkę kolejną krewetkę.

- Ja bym ich nie brała. Te pikle wyglądają o wiele bardziej interesująco, Harry – odwrócił się nagle. Różdżka wyskoczyła mu z rękawa, nie na tyle jednak, by ktoś zauważył, jak dyskretnie ukrywa ją w dłoni. – Chyba nie szukałeś mnie, by mnie atakować? – Joanne Kathleen Rowling spytała z uśmiechem.

- Nie, raczej po to, by zaprosić panią na rozmowę, najchętniej do Ministerstwa.

- Och! Pracujesz w Ministerstwie?! To cudownie!

- Chyba raczej powinna to pani wiedzieć.

- Niby skąd?

- Stąd, skąd wie pani wszystko inne.

- Ach, ty myślisz, że ja jestem jak Rita? Że latam i przepytuję kogo popadnie, najlepiej w formie żuczka. Swoją drogą, okropny babsztyl.

- No, coś takiego.

- Widzisz, Harry. Nie jestem. Widzę, że Ginny dobrze się bawi rozmawiając z tobą, więc może przejdziemy się na taras?

Harry odwrócił się, by zobaczyć, jak Ginny rozmawia z młodym aktorem i mrucząc do siebie przyspieszył kroku za Rowling.

- Wyrosłeś na przystojnego mężczyznę i jesteś z Ginny, jak mniemam?

- W lipcu bierzemy ślub.

- To cudownie! Muszę wam wysłać kartkę z tej okazji.

- Skąd pani wie tyle o mnie?

- Stąd – autorka popukała się w głowę.

- Jest pani jasnowidzką?

- Tak, nie, niezupełnie.

- To tak, nie, czy niezupełnie?

- Nie mam wizji przyszłości, znaczy miałam jedną. Widzę za to to, co już się wydarzyło.

- Wydarzyło mi.

- Tak.

- Ale tego, że zostałem aurorem, to już pani nie wiedziała.

- Moje wizje przychodzą stopniowo. Właśnie po raz kolejny wróciłeś do Hogwartu. Powiedz, nadal widać blizny na twojej dłoni?

Harry zacisnął pięść, ukazując napis „Nie będę opowiadał kłamstw”

- Nie sądziłam, że to wygląda aż tak strasznie.

- Niespodzianka – mruknął ironicznie. – Co zamierza pani robić dalej?

- Pisać kolejne tomy twojej historii.

- Mamy zamiar panią powstrzymać.

- My?

- Ministerstwo Magii.

- A ty? Też masz taki zamiar, Harry?

W odpowiedzi wzruszył ramionami.

- Mogła pani mnie zapytać w pierwszej kolejności.

- Na początku nie byłam nawet pewna, czy to prawda. Dopiero w ubiegłym roku odważyłam się pójść na Pokątną.

- Była pani na Pokątnej?!

- Jasne i powiem ci szczerze, że bardzo chciałabym zobaczyć Hogsmeade.

- To akurat niewykonalne.

- Tak, wiem niestety.

- Nie powstrzymam pani od pisania?

- Ludzie zaczęliby zadawać pytania. Poza tym, po co? Mleko się już rozlało. Mugole znają już cztery lata z twojego życia i są nim zafascynowani.

- A ja tylko rozdaję podpisy na ulicach – westchnął.

- Naprawdę? Może zorganizujesz mi wieczorek autorski w Esach i Floresach?

- Może jednak nie. Mam nadzieję, że następnym razem nie będę musiał pani ścigać przez pół Anglii.

- To będzie następny raz? – Rowling ucieszyła się na myśl o tym spotkaniu.

- Kto wie, co jeszcze pani narozrabia – uśmiechnął się odchodząc. – Co to za wizja? – zapytał w drzwiach.

- Która?

- Ta przyszłości, którą pani miała.

- Spojlery, Harry. Spojlery. Mogę ci powiedzieć jedno. Była szczęśliwa.

 
Komentarze (18)

Napisane w kategorii Notki Specjalne

 
 

  • RSS