RSS
 

To ja, naprawdę wróciłem

16 wrz

Witajcie kochani.

Wiem, że minął ponad rok od kiedy po raz ostatni regularnie dla was pisałem. Porzuciłem was na długo ale nigdy o was nie zapomniałem. Teraz wróciłem i zamierzam zostać na dłużej. Rok temu co miesiąc na moim blogu było was 2 tyś, teraz jest 700. Dziękuję tym, którzy wytrwali. Jesteście wielcy, kocham was za to i zamierzam tą wytrwałość wynagrodzić.

Harry Potter to nadal ważna część mojego życia i mam wiele historii w jego świecie, które chcę wam jeszcze opowiedzieć i zamierzam to zrobić.

Ania pytała czy powstała kontynuacja Wilka z Redwood – dla tych, którzy nie wiedzą, Wilk to mój ebook wydany pod pseudonimem. Tak kontynuacja powstała choć jest niewydania, nosi tytuł „Dziewczyna w czerwieni” i między innymi z tą historią wiąże się niespodzianka, jaką dla was przygotowałem.

To, że nie pisałem o Harrym nie znaczy, że nie pisałem wcale. Moja głowa huczy od pomysłów literackich i nie tylko, które powoli realizowałem. Jeśli będziecie chętni czytać moje opowiadania i wyrazicie to z odpowiednim entuzjazmem, to z chęcią przygotuję dla was stronę internetową, gdzie będą się pojawiały wszystkie moje opowiadania, a w pierwszej kolejności będą to:

- Harry Potter Kontynuacja – Czyli wszystkie części tego opowiadania jedna po drugiej, łącznie ponad 140 rozdziałów.

- Wilk z Redwood – Rozbudowana wersja historii z mojego ebooka, historia w której magia i legenda przewija się rzeczywistością. Są w niej amerykańscy nastolatkowie, wilkołaki i tajemnicza dziewczyna w czerwieni… – Jest to współczesna wersja oryginalnej baśni braci Grimm o Czerwonym Kapturku, która przypadnie do gustu dorosłym miłośnikom Harrego, Zmierzchu, Igrzysk śmierci i innych – tak sądzę…

- Dziewczyna w Czerwieni – Kontynuacja Wilka… pisana z punktu widzenia głównej bohaterki (Wilk pisany jest oczami bohatera…)

- Królewskie Gniazdo – Polska wersja Gry o Tron osadzona w czasach Piastów. Historia raczej dla dorosłych, jak Gra o Tron.

- Niezatytułowana historia Nastoletniej dziewczyny w postapokaliptycznej Europie przyszłości. – Coś bardzo dla fanów Igrzysk Śmierci i Serii Niezgodna.

Jak widzicie jest co czytać, pytanie tylko czy wciąż drzemie w was entuzjazm ku temu i chcecie dostawać kolejne rozdziały Harrego i inne moje opowiadania. Zapytajcie znajomych, zachęćcie ich do odwiedzenia mojego bloga. Zaproście wszystkich miłośników Harrego i ciekawej literatury młodzieżowej i zostańcie przy mnie.

P.S

Jeśli rozpalicie mój entuzjazm pojawi się także profil FaceBookowy :)

Pozdrawiam Ciepło.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Notki Specjalne

 

Taki zwyczajny dzień…

08 wrz

To było kilka dni później. Pogoda była z tych, które nie nastrajają pozytywnie do niczego, co wymaga choćby wystawienia czubka nosa spod ciepłego kocyka w hipogryfy. Za oknem ktoś zapomniał zakręcić prysznic i woda monotonnym, równym strumieniem lała się na ziemię tworząc rozległe jeziora głębsze aniżeli najdłuższe z kaloszy. Ziemia pod stopami już nawet nie ćlapkała i nie siorpała ciepłymi dźwiękami błotka, połykała każdy bucik, który odważył się na nią stanąć i każdą skarpetkę.

Drewniane trybuny świeciły pustkami, a niedobitki widzów, którzy nieopisaną wręcz siłą determinacji, lub groźbą – by nie podejrzewać użycia Imperiusa tudzież Wieczystej Przysięgi, choć co do skuteczności tej ostatniej poważnie należało by się zastanawiać – pojawili się na stadionie w milczeniu obserwowali śmigające po niebie miotły. Zresztą i te zdawały się śmigać jakby od niechcenia i ociężale.

Szczupła postać stała w najwyższym rzędzie szczelnie okryta płaszczem, bystrym wejrzeniem skrytych pod kapturem oczu obserwując boisko. Bynajmniej jednak nie śledził zmagań zawodników, całą swoją uwagę skupiał na pustej przestrzeni, jakieś pięć stóp na prawo od bramek gości. Miejsce w którym nic nie było wydawało się być niezwykle ciekawe. Wreszcie, po dobrym kwadransie, obrońca gości, którymi byli tego dnia zjednoczeni również zainteresował się pustą przestrzenią przeraźliwie krzycząc z ręką wyciągniętą ku górze, gra natychmiast zamarła, a dwie smugi wystrzeliły ku niemu, zderzyły się w powietrzu, zakotłowały, zatrzeszczały i jedna pomknęła dalej, podczas gdy druga opadła w bezładzie ku tafli jeziora, które kiedyś było boiskiem. Obrońca zjednoczonych próbował faulować nieprzepisowo, ale szukająca Harpii ominęła go z gracją, bądź też staranowała bezpardonowo – zależy kogo zapytacie – chwytając małą, złotą piłeczkę.

Zakapturzona postać przeskoczyła barierki z gracją lądując dziesięć metrów niżej w rzece, która kiedyś była zejściem z murawy. Magia to potęga.

- Brawo Ginny! – Harry wyłonił się z cienia, gdy rudowłosa opuszczała szatnię przebrana już w zwyczajne ubranie. – Znowu wygrałaś!

- To nie ja złapałam znicz, Grece dla nas wygrała.

- Dla mnie to zawsze ty będziesz zwycięzcą. Idziemy do domu?

- Jeszcze tylko konferencja – skrzywiła się patrząc prosząco.

- Kasa musi się zgadzać, biegnij pani kapitan.

Atmosfera na konferencjach prasowych Harpii zawsze była znakomita. Dziewczyny śmiały się, dogadywały sobie, na pewno pomagały w tym ustawiczne zwycięstwa, ale to nie był jedyny powód. W tym zespole była chemia. Zawodniczki chciały ze sobą latać, chciały spędzać ze sobą czas po meczach. Szefostwu klubu udało się stworzyć dream team jakiego liga dawno nie widziała i co ważniejsze zakusy innych klubów nic nie dawały. Żadna z dziewczyn nie chciała odejść. Nie żeby ktoś mógł zaoferować lepszą kasę, ale zwyczajnie po co, jeśli można się dobrze bawić.

Ginny cała promieniała. Śmiała się odpowiadając na kolejne pytania, co jakiś czas przeczesywała swoje długie włosy spoglądając przeciągle w obiektywy aparatów, które natychmiast zaczynały strzelać dziesiątkami fleszy.

- Mała aktorka – Harry mruknął pod nosem. Doskonale wiedział, że Ginny prowokuje reporterów. Więcej zdjęć, to większa liczba artykułów, większa liczba artykułów to więcej sponsorów i więcej Galleonów dla niej i dla zespołu.

- Pan Potter? – Niski głos reportera wyrwał go z zadumy. Konferencja dobiegła końca i dziennikarze zaczęli się zbierać, nieszczęśliwie jeden zobaczył stojącego za kotarą Harrego. – Tutaj jest Harry Potter?! – krzyknął obracając cię ku sali. Po tych słowach nastąpił łoskot przewracanych i łamanych krzeseł, kiedy stado dziennikarzy pognało w jego kierunku.

- Czy jest pan skończony?

- Jak było pracować z mordercą?

- Ukrywał pran prawdę o morderstwie Knota?

- Będziesz siedział, Harry?

- Czy Kingsley zamknie Buro Auror….

Reszty nie usłyszał, deportując się z hukiem. Czy wiecie, że im mniej doświadczony w aportacji czarodziej, tym głośniejsze są jego zniknięcia i pojawienia się? Dla przykładu Mundungus zawsze robił tyle hałasu, jakby komuś walnęło z rury wydechowej. Dumbledore natomiast potrafił pojawić się bezszelestnie. Harremu bliżej było do Dumbledore’a aniżeli Dunga, ale dziś jego aportacja huknęła jak z armaty. Kiedy wylądował przy furtce prowadzącej do Nory wszystkie wrony w promieniu ćwierć mili zerwały się do lotu. Żadna z firanek nie drgnęła nawet, ale wiedział, że w kuchni czekać już będzie na niego ciepła i bardzo słodka herbata od Molly.

 

Rok później

24 sie

- Sprawa numer 3323. Rajmund Derfuss, Wilkołak. Aktualne miejsce pobytu, obóz odosobnienia dla Wilkołaków i Dementorów, wyspa Hirta. Zarzymany 23 kwietnia roku ubiegłego w związku z rozruchami wilkołaków na Nokturnie przeciwko Ministerstwu Magii….

Młody urzędnik siedział zgarbiony nad grubą teczką dokumentów i ścinków gazet w niemal pustych ławach sali rozpraw numer 3. Pomimo niewiele ponad 20 lat na karku, jego kruczoczarne włosy przeplecione były dwoma, wąskimi pasemkami siwych włosów. Zatopiony w myślach nie zwracał uwagi co się dzieje w około.

- … czy świadek obrony ma coś do dodania. Świadek obrony? Panie Potter?!

- Nie, Panie przewodniczący. Nie mam nic do dodania.

- Wyrok podtrzymany. Rozprawa numer 3333, Lucjusz Malfoy, Aktualne miejsce pobytu Azkaban. Aresztowany dnia…

Harry Potter przełożył na bok plik dokumentów sięgając po wyblakły wycinek Proroka Codziennego. „Skandal w Ministerstwie Magii. Poszukiwany morderca Aurorem!” Dwa zdania pulsowały naprzemiennie wielkimi literami. Nagłówek był sprzed 13 miesięcy, ale Harremu nadal przewracało się od niego w żołądku.

Słońce już niemal w całości wyłoniło się znad horyzontu, kiedy do Harrego podeszła, lekko się zataczając mocno zdyszana Marietta.

- Muszę ci coś powiedzieć, szefie.

- Dzisiaj nie pracuję, więc jestem Harry.

- Jednak wolę ci powiedzieć szefie, bo widzisz, chodzi o tą sprawę Korneliusza Knota – zamilkła rozglądając się szybko czy nikt aby nie może ich podsłuchać.

- Co z nią.

- To ja go zabiłam – wypaliła bez zastanowienia.

Harry odstawił delikatnie szklankę na powoli przelatującą tacę.

- Wiem

- Wiesz?! – Wyrwało jej się zbyt głośno. – Wiesz od kiedy?

- Nie chcę udawać, że jestem geniuszem w swoim fachu, ani że ty nie jesteś geniuszem zbrodni, ale wiem niemal od początku.

- Czemu nic nie zrobiłeś?

- Bo nie miałem dowodów.

- No to teraz już masz – Powiedziała smutno. – To taki prezent ślubny ode mnie.

- Posłuchaj mnie teraz uważnie. Jesteś pijana, więc bredzisz. Kiedy wytrzeźwiejesz, dajmy na to gdy tylko wrócę do pracy będziemy musieli odbyć tą rozmowę raz jeszcze. Idź teraz do Cho, złóż Urquhartowi wypowiedzenie pocztą i przez najbliższe powiedzmy pięćdziesiąt lat zwiedzajcie z Cho obce kraje. To taki prezent ślubny ode mnie. King tu idzie.

- Dziękuję – szepnęła po chwili rozpływając się w tłumie.

- …Czy świadek obrony ma coś do dodania?

- Wszystko, co miałem do powiedzenia jest w aktach, które są spójne i nie powinny budzić wątpliwości – Harry zgarną wszystkie dokumenty do teczki, wstając z zajmowanego miejsca. Sprawa Malfoya była ostatnią tego dnia.

- Pozwoliłeś uciec poszukiwanemu mordercy! – Niski głos Kingsleya niósł się po korytarzach Ministerstwa Magii, budząc niemałe poruszenie na kilku piętrach i w Lobby, na które wychodziły okna gabinetu. – W chwilę po tym, jak otwarcie przyznał się do popełnienia czynu.

- Nie – Harry odparł spokojnie.

- Nie? A co niby zrobiłeś? – Kingsley zdawał się być zbity z tropu, bynajmniej jednak nie mniej wkurzony. Towarzyszący wszystkiemu Roy zaś ściągnął brwi w skupieniu zastanawiając się co będzie dalej.

- Będąc po służbie zasugerowałem mocno pijanej przyjaciółce, że porozmawiamy o całej sprawie kiedy wytrzeźwieje i będę mógł wierzyć w jej słowa.

- I zamiast ją zatrzymać, pozwoliłeś zwiać?

- Byłem po służbie, na własnym weselu, gdzie notabene byliście wy obaj, Urquhart i połowa biura. Może przy okazji powiesz mi gdzie Urquhart?

- Zasugerowałem mu długi urlop – Wtrącił Roy.

- Czemu następnego dnia nie sprowadziłeś jej na przesłuchanie

- Bo byłem na miesiącu miodowym w Chinach, gdzie sam mnie łaskawie wysłałeś, King.

Minister wyglądał, jakby za chwilę miał eksplodować. Jego twarz zmieniała kolor z purpurowej na szarą i z powrotem.

- Marrietta Edgecombe zamordowała byłego Ministra Magii i uciekła.

- Marietta pod wpływem alkoholu powiedziała że go zabiła, a następnie zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach – uściślił Harry. – Niewinna, póki nie udowodni jej się winy.

- Nie cytuj mi tu Albusa, Potter! – Minister stracił panowanie nad sobą. – Jesteś zdegradowany, zawieszam cię w obowiązkach Aurora na…. do odwołania! Zespół szybkiego reagowania zostaje rozwiązany, a zagraniczni koledzy mogą się pakować i wio do domu! Wszczynam też śledztwo!

- O co?

- O wszystko! Wywrócę to biuro do góry nogami!

- Ministrze. Śledztwo musi mieć kierunek. – Roy wtrącił spokojnie.

- Przekroczenie uprawnień przy aresztowaniu! Ot i mamy kierunek.

- To będzie oznaczać ponowne otwarcie każdej sprawy i przesłuchania przed Wizengamotem.

- Więc lepiej, żeby sprawy okazały się czyste jak łza. Won, obaj!

Prasa miała używanie. Na ministerstwo i na Harrego personalnie rzuciły się wszystkie gazety magicznej Anglii. Nawet Żongler nie oszczędził ich po starej znajomości. Przez długie 13 miesięcy Harry nie prowadził ani jednej sprawy. Jego życie toczyło się niemal codziennie pomiędzy salą rozpraw, a domem, gdzie czekała na niego Ginny. Tak więc był to zarazem najgorszy i najlepszy rok jego życia.

- Cześć mężu – Ginny przywitała go ze śmiechem, przemykając po schodach domu przy Grimmauld Place 12 z mokrymi włosami. Najwyraźniej dopiero co wróciła z treningu Harpii.

- Cześć, żono! – Zawołał za nią. Był to taki ich ciągnący się żarcik. – Jak tam minął dzień? – Zapytał, kiedy znalazł się w kuchni.

- Błotniście i Gwenog straciła dwa zęby.

- Przecież ona jest trenerem.

- Gruppy, nowa pałkarka, odbiła tłuczka, a ten się omsknął na śliskiej pałce i poleciał w Gwenog.

- Brzmi logicznie.

- A co u ciebie?

- Nie pojawił się żaden nowy nagłówek o mnie, piąty dzień z rzędu.

- Idziemy na rekord?

- Dziś było przesłuchanie Malfoya, więc jutro będzie gęsto od nagłówków.

- Jak tam Lucjusz? Niezadowalająco dobrze – Ginny parsknęła w zupę.

- Jeszcze kilka lat i będzie zadowalająco źle. Jestem tego pewna. Przyjdziesz jutro na mecz?

- A żebyś wiedziała, że przyjdę. Gracie z Armatami, chłopakom przyda się wsparcie, roznosicie w tym sezonie każdego – Wyszczerzył się do Ginny, która pogroziła mu łyżką.

- Pańska zupa – Stworek zaskrzeczał przeciągle. Zupa jak zawsze była przepyszna.

Teraz tylko wypocząć na miękkiej kanapie, przy delikatnych dźwiękach radia, w towarzystwie żony.

___________________________________________________________________________________

Nie było mnie rok. Witajcie i przepraszam. Pisząc ostatnią notkę, dawno, dawno temu, obiecałem sobie i wam napisać wspaniały ślub i wesele Harrego i Ginny. To był błąd. To wydarzenie w mojej głowie było tak wspaniałe, że nie potrafiłem go ubrać w słowa. Napisałem conajmniej 10 wersji i każda z nich wylądowała w  koszu jako nie dość idealna.

Postanowiłem wreszcie, że pominę ślub i wrócę do naszej opowieści rok później, tak jak u nas czas upłynął, tak i upłynął on Harremu.

To, że nie pisałem opowiadań o Harrym, nie znaczy, że nie pisałem wcale. Już niedługo zaproszę was na mojego bloga, na którym będę publikował nie tylko wszystkie rozdziały opowiadania o Harrym jakie powstały i powstaną, ale i inne historie, które zrodziły się w mojej głowie i ubrałem je w słowa. Poznacie je i jeśli wam się spodobają wybierzemy te, które będziemy kontynuować.

Pozdrawiam was ciepło.

HP Kontynuator.

 

Ten dzień nadejdzie 1 maja…

19 kwi

Witajcie kochani.

Zapraszam na blog 1 maja. Będzie czekać niespodzianka :)

 
Komentarze (31)

Napisane w kategorii Notki Specjalne

 

Harry Potter i Przeklęte Dziecko – Recenzja

23 paź

Zapraszam do przeczytania recenzji nowej książki o Harrym i jego dzieciach.

http://czytadela.com.pl/recenzje-ksiazek/75-harry-potter-i-przeklete-dziecko-recenzja

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Notki Specjalne

 
 

  • RSS